Wyniki spotkań 18. kolejki to w większości same niespodzianki. Widzew przegrał w Poznaniu z Wartą 3:1, Flota zremisowała u siebie z Kmitą 1:1. Bez niespodzianki nie obyło się również w Pruszkowie, gdzie stawiany w roli faworyta Znicz jedynie zremisował z GKS Jastrzębie.
Dwutysięczna publiczność zgromadzona w sobotnie późne popołudnie na stadionie przy ul. Bohaterów Warszawy nie obejrzała tym razem porywającego widowiska. Jedenastka Znicza po kiepskiej grze zaledwie zremisowała z gośćmi z Jastrzębia Zdrój. Niewielki worek z bramkami otworzył w 40. minucie Daniel Kokosiński, który przepięknym strzałem głową umieścił piłkę w siatce drużyny gości. Dwie bardzo podobne sytuacje miał Adrian Paluchowski, jednakże nie był on tak skuteczny jak w poprzednich meczach. Gdy wydawało się, że obie jedenastki zejdą na przerwę przy wyniku 1:0 dla Znicza niespodziewanie wyrównującego gola zdobył GKS. W doliczonym już czasie gry po rzucie wolnym, strzałem głową skierował piłkę do bramki Robert Żbikowski. Po tym trafieniu sędzia od razu zakończył pierwszą część meczu.
W drugiej połowie spotkanie atakowali prawie wyłącznie piłkarze Znicza, aczkolwiek żadnych profitów z tego nie było. Akcje naszych zawodników kończyły się już na 20 metrów przed bramką drużyny gości. Raz na 15 minut gospodarzom udało się oddać niegroźny strzał na bramkę Kafki, który nie bez problemów odpierał ataki Znicza. Obrazu gry nie poprawiły zmiany zarządzone przez trenera Kubickiego. Kaczmarek, Wocial i Bzdęga niczego lepszego do gry naszego zespołu nie wnieśli. Zawodników gospodarzy było stać tylko na groźne strzały z rzutów wolnych. Po jednym ze strzałów jastrzębskiego Beckhama (mowa tu o Witoldzie Wawrzyczku, który tak samo jak słynny piłkarz gra z numerem 23) piłka uderzyła w poprzeczkę. Ostatnią szansę na zwycięstwo w tym meczu, zawodnicy Znicza mieli już w doliczonym czasie gry, kiedy to Adrian Paluchowski nie umieścił piłki w siatce z 3 metrów. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:1.
Na pomeczowej konferencji prasowej obydwaj trenerzy zwrócili uwagę na szczęście, którego zawodnicy gości mieli aż w nadmiarze. Swojego zadowolenia z końcowego rezultatu nie krył szkoleniowiec gości – Jerzy Wyrobek, który chwalił swój zespół za twardą grę do końca.
Jerzy Wyrobek (trener GKS Jastrzębie):
Nie ukrywam, że przyjechaliśmy do Pruszkowa po jeden punkt i cieszę się, że udało nam się wykonać ten plan w 100 procentach. Zdaję sobie sprawę, że na przestrzeni całego spotkania mieliśmy więcej szczęścia niż zawodnicy gospodarzy. Dzięki niemu i twardej grze moich zawodników udało nam się utrzymać korzystny rezultat do samego końca. Duża w tym zasługa naszego bramkarza – Kafki, który jak wszyscy dobrze wiedzieliśmy uratował nas w sposób niewiarygodny przed utratą bramki w ostatniej minucie meczu.
Dariusz Kubicki (trener Znicza Pruszków):
Było to dla nas bardzo trudne spotkanie, zawodnicy z Jastrzębia Zdrój postawili nam naprawdę wysoką poprzeczkę. Jeszcze w ostatnich sekundach chcieliśmy rozstrzygnąć losy spotkania na naszą korzyść, niestety nie nam się to nie udało ale brakowało w moim odczuciu naprawdę niewiele. Dzisiaj szczęście było zdecydowanie po stronie gości. Tak to jest, kiedy nie da się wygrać spotkania trzeba je zremisować.


Komentarze 0