°






wikipedia/Tomasz Hood

Wspomnienie ikon koszykówki

Świat koszykówki wstrząśnięty po informacjach o śmierci Adama Wójcika i Krzysztofa Żolika. Obaj byli związani z Pruszkowem. Swoimi wspomnieniami na temat kolegi z parkietu oraz trenera dzieli się z nami Jacek Rybczyński, szkoleniowiec Liderek.

Adam Wójcik grał w Pruszkowie w latach 1994-1995 i był to wyjątkowy czas! Środkowy dosłownie latał nad koszami zdobywając kolejne punkty. Łącznie w Pruszkowie zapisał ich na swoim koncie 660. Niezwykła drużyna z Wójcikiem w składzie uwieńczyła sezon zdobyciem mistrzostwa Polski. 

Informacja o śmierci Adama Wójcika wywołała ogromny szok. Zmarł w wieku 47 lat po ciężkiej walce z białaczką. – Miałem przyjemność przez rok występować z Adamem Wójcikiem w Pruszkowie w barwach Mazowszanki. Na pewno był człowiekiem, który nie bujał w obłokach, lecz twardo stąpał po ziemi. Nigdy się nie wywyższał, zawsze otwarty na rozmowę i przyjacielski. Pamiętam jak spotykaliśmy się podczas meczów w grupach juniorskich. Grałem w MKS Pruszków, a Adam w Gwardii Wrocław i zawsze mieliśmy dobry kontakt. Przez całą karierę przeszedł bez poważnych kontuzji, a po jej zakończeniu doznał tej najboleśniejszej. To niewiarygodne. Wszyscy są w szoku, bo człowiek zdrowy, na wysokim poziomie sportowym, a jedyny mecz jaki przegrał to ten z chorobą – wspomina Jacek Rybczyński, który występował z Wójcikiem w barwach Mazowszanki Pruszków.

Pochodzący z Oławy koszykarz spędził na koszykarskich parkietach 25 lat, a o jego osiągnięciach można by mówić godzinami. Na swoim koncie zapisał m.in. osiem tytułów mistrza Polski i mistrzostwo Belgii. Przez lata Wójcik był twarzą i czołową postacią polskiego basketu. – Myślę, że gdyby miał mocniejszego bata nad sobą to doszedłby jeszcze wyżej, ale na rynku europejskim osiągnął wszystko. Może zabrakło występów w NBA, ale to zupełnie inny świat. Na pewno Adam Wójcik był ogromnym talentem koszykarskim i nie potrzebował tylu treningów, co inni, aby wejść na bardzo wysoki poziom. Czasami, jak to każdy, unikał pracy i wolał być na szczycie europejskim. Myślę, że mógł zajść jeszcze jeden szczebel wyżej. Gdyby więcej wytrwałości i zaciętości to zapewne zahaczyłby o NBA. Szkoda, że w wieku 47 lat mówimy już o legendzie polskiej koszykówki. Takich zawodników było niewielu. Zakończył karierę pięć lat temu, a już go nie ma wśród nas – przedstawia trener Liderek.

Pruszkowska koszykówka pogrążyła się w smutku po śmierci Krzysztofa Żolika. Szkoleniowiec doprowadził PEKAES Pruszków do wicemistrzostwa Polski w 1998 roku. Sięgał również po medale w krajowych zmaganiach jako asystent. W sezonie 2004/2005 Krzysztof Żolik wprowadził Znicz do I ligi. Ostatnio związany z MKS Pruszków, gdzie pracował z juniorami. – Wiedziałem, że trener Krzysztof Żolik zmaga się z chorobą. Czasami się mijaliśmy, zawsze udało się porozmawiać i powspominać dawne czasy. Krzysztof Żolik był moim pierwszym trenerem, z którym odnosiłem największe sukcesy w Pruszkowie. Przed zakończeniem kariery również trafiłem pod jego skrzydła. Obok Mieczysława Kuczyńskiego i Jacka Gembala był osobą, która miała największy wpływ na poziom i sukcesy pruszkowskiej koszykówki. Zawsze był człowiekiem pełnym optymizmu i niezwykle sympatycznym. Może uśmiechu nie pokazywał, ale uniesiony kącik ust był wyrazem zadowolenia trenera. Współpraca z trenerem należała do przyjemnych – mówi o Krzysztofie Żoliku Jacek Rybczyński.


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 1

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

Uroczystości pogrzebowe Adama Wójcika rozpoczną się w sobotę o godzinie 14 w kaplicy cmentarza przy ulicy Grabiszyńskiej we Wrocławiu