27° Niedziela
25 Czerwca

Pon

Wt

Śr

Czw

Pią

Sob
Jakub Małkiński

Smak piłkarskiego widowiska

Otwarte Mistrzostwa Zachodniego Mazowsza w piłce nożnej nieuchronnie zmierzają w stronę wielkiego finału. W Pruszkowie wyłoniono siódmego finalistę. Imprezie towarzyszyło piękne słońce, a na boisku przy gimnazjum nr 3 padał grad. Rzecz jasna bramek.

„Piłka jest okrągła, a bramki są dwie” – trudno nie zgodzić się z powiedzeniem słynnego trenera Kazimierza Górskiego. W Pruszkowie zjawiło się sześć drużyn i każda chciała zgarnąć pełną pulę, żeby 27 maja udać się do Grodziska Mazowieckiego na wielki finał. Już pierwszy mecz pokazał, że w Otwartych Mistrzostwach Mazowsza nie można narzekać na nudę. Pięć bramek i każda kolejna coraz bardziej efektowna.

Co ciekawe, na boisku pojawili się zawodnicy w różnym wieku. Aby wziąć udział w zawodach, trzeba było mieć ukończone 16 lat. A więc na placu gry widzieliśmy licealistów, studentów, ale i starszych panów. Wszyscy chcieli się dobrze bawić. Jednak warunki fizyczne robiły swoje. Szczupli 16-latkowie przegrywali walkę z wielkimi jak dęby rywalami. Ale braki fizyczne strarali nadrabiać się sprytem. Świadomość, że Dawid pokonał Goliata sprawiała, że młodzi i gniewni wierzyli w swoje siły. – Impreza ma zdecydowanie zachęcić do piłki nożnej. Nie zgodzę się z tezą, że nasi nastoletni reprezentanci sobie nie radzą. Z poprzednich turniejów wiem, że pierwsze mecze są dla nich bardzo trudne. Potrzebują trochę czasu, aby złapać odpowiedni rytm i poradzić sobie z presją, która rodzi się, gdy grają ze starszymi od siebie. W kolejnych meczach walczą już jak równy z równym – zaznaczał Kamil Sułkowski, menadżer piłkarskiej imprezy.

Polska bramkarzami stoi. Kiedyś Dudek, Boruc, Kuszczak, teraz Fabiański, Szczęsny, w obwodzie Skorupski. Mieć pewnego człowieka między słupkami to prawdziwy skarb. Niektórzy uczestnicy Otwartych Mistrzostw Zachodniego Mazowsza o tym zapomnieli. W jednym ze spotkań padł rekordowy wynik 13:0. – W Pruszkowie zaobserwowaliśmy, że w jednej z drużyn między słupkami pojawiał się zawodnik z pola, co skończyło się katastrofą – wyjaśnia Sułkowski.

Niby Otwarte Mistrzostwa Zachodniego Mazowsza to zabawa, ale w Pruszkowie nikt się nie oszczędzał. Nie było bezpańskich piłek, zawodnicy nie odstawiali nóg. Gracze starali się również wykorzystywać swoje umiejętności techniczne. – Naszą główną ideą jest stworzenie uczestnikom warunków, aby choć przez chwilę mogli poczuć się gwiazdami futbolu. W tym celu mecze Otwartych Mistrzostw Zachodniego Mazowsza są komentowane, wokół boisk pojawiają się banery, materiały reklamowe niczym na prawdziwym stadionie – przedstawia menadżer imprezy.

Mistrzem Pruszkowa została ekipa Inter Tap, która wygrała wszystkie pięć spotkań. Ogromnych emocji dostarczył finał. Takie scenariusze pisał tylko Alfred Hitchock. Inter Tap potrzebował remisu, żeby triumfować w całym turnieju. Jednak rywal, drużyna Reaktora, nie zamierzał składać pokłonów przeciwnikowi. Dwa razy Inter Tap musiał gonić wynik spotkania. W końcówce Reaktor ruszył do huraganowych ataków, za co został skarcony. Inter Tap zdobył bramkę i wygrał finałowy mecz 3:2.

Pruszków był siódmym miastem na mapie Otwartych Mistrzostw Zachodniego Mazowsza. Za tydzień odbędą się zmagania o tytuł najlepszej drużyny Brwinowa. A 27 maja decydująca rozgrywka. – Nie mogę doczekać się wielkiego finału. Podczas dotychczasowych turniejów pojawiały się drużyny, które lekko odstawały od stawki. Jednak w decydującej rozgrywce w Grodzisku Mazowieckim zaprezentują się mistrzowie ośmiu miast, więc należy spodziewać się wspaniałego widowiska – prezentuje Sułkowski.


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 0

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy - dodaj swój komentarz