11° Poniedziałek
24 Kwietnia

Wt

Śr

Czw

Pią

Sob

Nie
Maciej Bochnowski

Pozostał niedosyt

Powtórka z rozrywki. Tak jak rok temu, koszykarki Pannattoni Europe Lider Pruszków zakończyły sezon w ćwierćfinale rozgrywek I ligi. Pozostał niedosyt.

Fazę play-off koszykarki z Pruszkowa rozpoczęły od rywalizacji z Grot Mobilis Pabianice. W pierwszym meczu rozbiły rywalki w pył (63:34). Rewanż gorący. Koszykarki z Pabianic wypruwały sobie żyły, żeby doprowadzić do trzeciego spotkania. W ostatniej kwarcie prowadziły 48:46, ale Alicja Minczewska i Zuzanna Wrzesień dały awans Liderowi (55:52). W ćwierćfinale nie było już tak łatwo. Pomarańczarnia była bezlitosna dla ekipy z Pruszkowa (77:58, 79:54). – Wynik pierwszego meczu z Pomarańczarnią MUKS Poznań nie odzwierciedla tego, co działo się na parkiecie. W trzeciej kwarcie prowadziliśmy wyrównaną walkę. Wkradły się błędy, złe decyzje i rywalki wypracowały przewagę ponad 10 punktów. U siebie chcieliśmy wygrać i doprowadzić do trzeciego meczu. Dziewczyny były zmotywowane, głodne zwycięstwa i chyba to je sparaliżowało. Zanotowaliśmy 32 straty, a to na tym poziomie nie powinno się zdarzyć – wyjaśnia Jacek Rybczyński, trener Lidera.

Ale w trakcie sezonu w zespole nie było kolorowo. Przed startem rozgrywek trener Rybczyński rwał sobie włosy z głowy, bo musiał zgrać zespół. Po poprzednich rozgrywkach w Liderze zostało sześć zawodniczek. Co prawda udało się zakontraktować Monikę Bieniek, Marzenę Marciniak, Alicję Minczewską i Katarzynę Szyller, ale cały czas ławka była zbyt krótka. W końcu słońce wyjrzało zza chmur. Na pokładzie pojawiły się Monika Skrzecz, Agata Ostrowska oraz Katarzyna Agnieszczak. Pruszkowska drużyna borykała się z problemami finansowymi i każdą złotówkę oglądano dwa razy. W końcu pojawił się sponsor tytularny. Wszyscy odetchnęli i mogli skupić się na grze.

W rundzie zasadniczej Liderki zdobyły 31 punktów, wygrały 11 spotkań, a 9 przegrały. Dało to piątą lokatę. Wyniki nie były najgorsze, ale gra nie zachwycała. – Największym naszym mankamentem były straty i mała liczba wymuszonych fauli w ataku. Często dziewczyny próbowały na siłę grać trudne podania, co wykorzystywały rywalki. Nonszalancja brała górę nad rozsądkiem Z kolei w ataku graliśmy zbyt bojaźliwie, za rzadko wchodziliśmy zdecydowanie pod kosz – mówi trener Lidera.

Najwięcej punktów w całym sezonie zdobyła Alicja Minczewska – 276, co daje 11,5 pkt/mecz. Kroku dotrzymywała jej Marzena Marciniak – 258. Minczewska imponowała również skutecznością „za 3”. Trafiła 36 z 117 prób, co dało jej skuteczność na poziomie 30.8 proc. Wyróżniała się również Katarzyna Szyller, która notowało 8,04 zbiórek w spotkaniu.

Sezon 2016/17 w wykonaniu Lidera przeszedł do historii. – Apetyt był większy, czuję niedosyt. Powtórzyliśmy wynik z poprzedniego sezonu. Liczyłem, że uda się awansować do półfinału – dzieli się Rybczyński. A przyszłość? – Trenujemy do końca kwietnia. Nasza sytuacja jest stabilna. Jesteśmy klubem dobrze postrzeganym w całej Polsce co sprawia, że już teraz napływają do nas oferty od zawodniczek, które chciałyby tu grać – twierdzi szkoleniowiec.


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 2

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Jola

do tego typa z godz.20:25 głupota nie zna granic ale cóz gdy ch.m urodził się w Pierdziszewie a nie w Pruszkowie to moźe głupoty napisać.Ch.m zawsze bedzie ćwo.kiem.

Gość

Z tym trenerem nigdy nie zrobimy awansu. Zarząd warto pomyśleć o zmianie. Wydajemy góry pieniędzy a miejsca zajmujemy liche