Poniedziałek
27 Lutego






Lider Pruszków

Pieniądze nie grają, ale są potrzebne

Lider Pruszków to sportowa wizytówka miasta. Koszykarki coraz lepiej radzą sobie na parkietach I ligi, a działacze i trenerzy starają się załatać dziury w budżecie. Liczą na pozyskanie sponsorów.

W poprzednim sezonie Liderki awansowały do fazy play-off i w pierwszej rundzie wyeliminowały faworyzowany Grot Alles Pabianice. Marsz pruszkowianek powstrzymał AZS Poznań. Sportowo Lider wyglądał dobrze, ale na horyzoncie pojawiły się problemy finansowe i organizacyjne. Kłopoty sprawiły, że klub musiał zacisnąć pasa. Z zespołem pożegnało się kilka zawodniczek, m.in. Anna Dąbek, która wyróżniała się na parkietach I ligi. 

Trener Jacek Rybczyński miał prawdziwy ból głowy. Musiał dwa razy oglądać każdą złotówkę i sezon zaczynał z 10 zawodniczkami. Po trzech miesiącach można powiedzieć, że zespół wykonał fantastyczną pracę. Lider zajmuje 4. miejsce w tabeli, wygrał sześć spotkań, przegrał cztery. – Trzy miesiące wspólnej pracy przynoszą efekty. Zawodniczki coraz lepiej rozumieją się na boisku, a przede wszystkim słuchają moich uwag i realizują zalecania. Myślałem, że po 10 meczach będziemy mieli lepszy bilans. Liczyłem na 8-2. W niektórych meczach mroczność zawitała do głów zawodniczek i przydarzyły się wpadki z Łomiankami czy Bydgoszczą – przedstawia Jacek Rybczyński. Widać, że zespół tworzy monolit. – Od początku panuje dobra atmosfera. W trakcie sezonu dołączyły do nas nowe zawodniczki i szybko zaaklimatyzowały się w klubie. Zarząd i sztab szkoleniowy zapewniają nam dobre warunki – mówi Daria Doga, kapitan drużyny.

Szkoleniowiec ma większe możliwości rotowania składem. W ostatnim czasie do zespołu dołączyły Agata Ostrowska i Katarzyna Agnieszczak. – Mamy perspektywy kolejnych sponsorów na nowy rok, więc zatrudniliśmy dwie koszykarki – zaznacza Rybczyński. Ale każdy medal ma dwie strony. – Nie ma tak, że wolontariuszki będą przyjeżdżały do Pruszkowa i grały w szczytnym celu. Klub musi płacić pensje, podatki, a w przypadku zawodniczek przyjezdnych opłacać również mieszkanie. Mówimy o kwotach 25-35 tys. zł za sezon za jedną koszykarkę. Nie da się ukryć, że jest ciężko, ale obracamy się wokół tego, co mamy. Powolutku idziemy do przodu i myślę, że skok jakościowy zespołu jest już widoczny – dodaje.

Liderki godnie reprezentują Pruszków, mają wiernych kibiców, ale zarząd klub i sztab szkoleniowy nadal szukają możliwości pozyskania kolejnych sponsorów. – Lider to jedyny żeński klub w okolicy grający na poziomie pierwszoligowym. Na nasze mecze przychodzi wielu kibiców i sympatyków nie tylko z samego Pruszkowa. Cieszymy się, że tak właśnie się dzieje i staramy się jak najlepiej reprezentować nasze miasto. Jesteśmy otwarci na każdą formę pomocy i chęci współpracy.  Bardzo ciężko jest znaleźć sponsorów, a przecież każdy dodatkowy wpływ do kasy klubu, to wzrost poczucia stabilizacji, szansa i możliwość dalszego rozwoju. Zachęcam więc i zapraszam do współpracy wszystkich, którzy chcieliby nam pomóc – apeluje Jacek Rybczyński.


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


Komentarze | 2

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

lennox

Gontar, "drobni prywaciarze-ciułacze" może by i dali parę złotych na reklamę poprzez sport ale wkrótce mieli by kontrolę ze skarbowego. Taki kraj.

Gontar

Smutne, tylko kto ma być tym sponsorem oprócz miejskich spółek? Sprzedaliśmy i zniszczyliśmy duże polskie przedsiębiorstwa a drobni prywaciarze-ciułacze nie mają tyle kasy na reklamę przez sport. Pieniądze maja tylko deweloperzy ale im też się nie opłaca bo potrzebują reklamy na czas inwestycji i sprzedaży mieszkań. To nie jest problem jedynie Pruszkowa. Warszawa pozbawiona dawnego przemysłu też ma z tym problem a jej drużyny wypadają słabo w ligach. Nie mówiąc już o stopniu degeneracji obiektów lekkoatletycznych i hal sportowych. Tylko, że obarczanie państwa Polskiego dotowaniem sportu, służby zdrowia i pomocy społecznej doprowadzi do kolejnego kryzysu. Wystarczy zobaczyć co się dzieje w całej UE. Państwa z roku na rok mają deficyty-nawet przy dobrej koniunkturze a koncerny globalne liczą wielkie zyski.