Czwartek
14 Grudnia

Pią

Sob




Maciej Bochnowski

Ostatnie szlify przed startem sezonu

W przyszły weekend (23 września) na parkiet wrócą koszykarze Elektrobud-Investment ZB Pruszków. Na początek rozgrywek I ligi zmierzą się ze Spójnią Stargard – jednym z faworytów do awansu. Zmorą pruszkowskiego klubu są kontuzje.

Cztery zwycięstwa w końcówce poprzedniego sezonu pozwoliły zespołowi Marka Zapałowskiego utrzymać się w I lidze. Drużyna, wtedy jeszcze jako Znicz Basket, zajęła 10. pozycję w tabeli i nie musiała grać w fazie play out. Z poprzedniego sezonu sztab szkoleniowy wyciągnął wnioski. Cel na zbliżające rozgrywki jest jasny. – Wygrać jak najwięcej spotkań – mówi krótko Marek Zapałowski, trener Elektrobud-Investment ZB Pruszków.

Latem w drużynie pojawili się nowi zawodnicy m.in. Damian Kalinowski i Wojciech Hałas. Ale została również „stara” gwardia. Istotne jest zatrzymanie w klubie najlepszego blokującego ligi w poprzednim sezonie Damiana Cechniaka. Zespół cały czas pracuje nad zgraniem. – Z poprzedniego składu pozostało ośmiu zawodników, więc z większością zawodników pracujemy od dłuższego czasu. Jeżeli chodzi o nowe twarze w drużynie, mieliśmy już okazję pracy z nimi podczas letnich treningów w maju oraz czerwcu, dlatego proces poznawania rozpoczęliśmy bardzo wcześnie. Jednak do dobrego zgrania na boisku potrzeba wielu wspólnych jednostek treningowych oraz meczów. Na razie jesteśmy na początku tej drogi, powoli, ale kroczymy do przodu – tłumaczy Zapałowski.

Szkoleniowiec zwraca uwagę na trapiące drużynę urazy. – W obecnym okresie przygotowawczym nie oszczędzają nas kontuzje, Tomek Madziar nie trenuje od początku, Mikołaj Stopierzyński i Robert Cetnar doznali urazów w trakcie meczów sparingowych. Prawdopodobnie na pierwszą kolejkę będą gotowi Stopierzyński i Cetnar, raczej nie będziemy mogli liczyć na Madziara – podkreśla trener Elektrobud-Investment ZB.

W najbliższy weekend (16-17 września) koszykarze z Pruszkowa wezmą udział w turnieju Mazovia Cup w Siedlcach. Z czterech wrześniowych sparingów Elektrobud wygrał tylko jeden (76:54 z KK Warszawa). – W wielu aspektach występują błędy, które powodują takie wyniki. Staramy się ciągle poprawiać naszą grę, lecz kontuzje w tym nie pomagają, gdyż nie możemy trenować nawet 5 na 5 – wyjaśnia Zapałowski.


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 1

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Życzliwy

I tak Przemek K.z Pruszkowa nigdy nie wygra ze mną w fifę.