27° Piątek
21 Września

Sob





kuźnia triathlonu

Najważniejsze jest wsparcie rodziny i przyjaciół

Marta Otto – oddana nauczycielka, która „po godzinach” trenuje triathlon. Wspólnie z piątką znajomych w ramach Cross Baltic Challenge 2018 przepłynęła Bałtyk wpław z Polski do Szwecji. W sierpniu jako pierwsza Polka ukończyła dystans podwójnego Ironmana w czasie 27 godzin i 16 minut wygrywając całe zawody w kategorii kobiet. Nam opowiada o tym jak złapała „sportowego bakcyla”.

Triathlon nie jest łatwą dyscypliną i nikt od tak sobie nie decyduje się na jego uprawianie. Jak to było w twoim przypadku?

W moim życiu sport jest od zawsze odkąd pamiętam. Miałam chyba z sześć lat gdy mama zapisała mnie na pływanie i jujitsu. A triathlon pojawił się niedawno, bo w 2014 r. i to faktycznie przypadkiem. Chciałam przypomnieć sobie jak się pływa i żeby Wojtek Konieczny z Kuźni Triatlonu podbudował moją kondycję, bo była marna. Tylko on uznał, że jak już trenujemy to trzeba obrać jakiś cel. Rzuciłam więc, że może to będzie udział w aquathlonie. To są jednak zawody dla dzieci i młodzieży i tak padło hasło na triathlon.

 

Zaczynałaś od sprintu (0,75 km pływania, 20 km jazdy na rowerze, 5 km biegu). Jak dochodziłaś do podwójnego Ironmana: 7,6 km, 360 km na rowerze i 84km biegu?

Długi dystans to przypadek. Zaczynałam od sprintu. Z każdym kolejnym sezonem pojawiały się coraz to dłuższe dystanse. Może spróbuj 1/4 , może połówka. W końcu padło hasło pełen dystans. Trener jednak mnie stopował. I nagle złamałam nogę. To był znak, że chyba jeszcze za wcześnie Byłam wściekła. Wtedy postawiłam o siebie dbać i pilnować się . I w następnym roku podeszłam do pełnego dystansu. Nie miałam potrzeby się sprawdzać na dłuższych dystansach. W październiku 2017, gdy zaczynaliśmy sezon siedząc na pływalni Rafał Nowakowski rzucił propozycję żebym spróbowała podwójnego Ironmana. Myślałam, że oszalał. Tak wiercił mi dziurę w brzuchu, podjudził mnie tym, że żadna Polka tego nie zrobiła. W końcu się zgodziłam, ale to nie był mój pomysł.

 

Jakieś postanowienia przed startem?

Tak, żeby nie zejść z trasy, bo tego bym sobie nie darowała. My sobie w triathlonowym żargonie mówimy, że jak pozwolisz sobie na zejście z trasy w trakcie zawodów, to z każdym kolejnym razem dasz sobie taką wymówkę. Choćbyś miała dobiec minutę przed limitem to, to zrób. A u mnie skoro już tam chce jechać to trzeba zrobić jak najlepszy wynik. Limit wynosił 36 godzin, ja zrobiłam to w ponad 27 godzin.

Co było najgorsze w trakcie zawodów?

Słuchanie trenera, który mówił „Marta nie ścigaj się”. Ja jestem nauczona ścigania. Jak to mam się nie ścigać?! Potem na biegu dotarło do mnie dlaczego mnie tak stopowali. Nadal jak patrzę na tempo biegu to było mogłam szybciej, mogłam mocniej. Ale ważna była tu strategia.

 

Jakaś nagroda dla samej siebie po takim sukcesie?

Nagrodą jest dla mnie jest to, że się udało skończyć w tak dobrym czasie i regeneracja przeszła bardzo szybko. Nagrodą jest to, że mój organizm sobie szybko poradził. Nagrodą byli wspaniali ludzie, którzy mnie wspierali. Obecność mamy, która wcześniej się zapierała że jej nie będzie, ale jednak przyjechała. Czekolady miały być nagrodą, ale ich nie zjadłam.

 

Tak naprawdę to dzięki ludziom zrobiłam podwójnego. Ja jestem stworzeniem stadnym (śmiech) Nie chodzi o kibiców tylko o wsparcie, że gdy się przewrócisz, to jest ktoś kto pomoże ci wstać, że jak nie możesz sięgnąć po butelkę wody, to ktoś ci ją poda, powie, Marta ja w ciebie wierzę. Mam nadzieję, że odwdzięczam się ludziom w ten sam sposób.

 

Podwójny Ironman to nie jedyny Twój wyczyn... Wspólnie z piątką innych zawodników amatorów przepłynęłaś Bałtyk wpław.

To pomysł Agaty Maszewskiej i Rafała Pierścieniaka, którzy postanowili urozmaicić nam triathlon. Padło na Bałtyk. Gdy Rafał przedstawiał nam projekt byłam przerażona. Trzeba być niespełna rozumu, by to zrobić. Neptun był bardzo łaskawy. Zakładaliśmy że przepłyniemy dystans w 72 godziny udało się w 55.

 

Jesteś amatorką, więc poza treningami jest jeszcze praca i rodzina. Jak to godzisz?

Wszystko jest w głowie. Pracuje w szkole podstawowej z młodszymi dziećmi, ale to nie oznacza, że kończę prace o godz. 12.00. Ja mam mnóstwo dodatkowych zajęć Pracuje poza szkołą. Po to by móc spełniać się triathlonowo. To jest kosztowny sport. Jestem od 8 do 18 w pracy. Dopiero potem mam czas na trening. Ja jestem albo przed, albo po treningu. A miejsce zamieszkania to miejsce w którym śpię.

 

Najtrudniejsze dla ciebie w triathlonie jest?

Podjęcie decyzji żeby rozpocząć, a później żeby w tym trwać. Ja spotkałam świetnych ludzi, mam cudowną rodzinę która mnie wspiera, wspaniałych przyjaciół, którzy są wyrozumiali. Mam ogromne pokłady szczęścia w życiu. Jestem normalną dziewczyną, nauczycielką. Jestem osobą, która musi wstać rano, musi iść do pracy.
 

Rady dla tych co siedzą w domu?

Wstańcie i idźcie. Jeśli nie masz roweru, a sąsiad tak – pożycz. Nie masz butów do biegania. Załóż na początek trampki lub kup najprostsze buty do biegania. Jeśli ci trudno znajdź sobie kompana do biegania w trybie konwersacyjnym. Początki są trudne, ale najtrudniejsze jest podjęcie decyzji.

 

Jako nauczyciel przenosisz sport na dzieciaki?

Mylę że tak. Nie wiem jak w dużym stopniu. Ale to nie jest tak, że wszyscy wiedzą co robię. Staram się im pokazywać czym jest i jak ważny jest sport. Miałam kiedyś w grupie chłopców, którzy chcieli mi pokazać że „mogę sobie pogadać a oni sobie nic z tego nie robią. Przyniosłam im kilka zdjęć i wytłumaczyłam czym jest triatlon. Pokazałam Maćka Dowbora, Jaśka Melę i inne osoby, a na sam koniec pokazałam swoje zdjęcie. I dla nich to był szok. Że to ja. Byli zaskoczeni i od tej pory byli „kupieni”. Więc triathlon czasem przydaje się w pracy (śmiech). Dzieciakom czasem to imponuje.

 

Plany na kolejny sezon?

Oddać trochę czasu rodzinie i znajomym. Przez ostatnie dwa lata bardzo mnie we wszystkim wspierali, teraz chciałabym się im za to odwdzięczyć. Ale z treningów nie rezygnuję. Bardzo dziękuję gminie Grodzisk Mazowiecki za wspieranie moich sportowych zmagań.


Anna Zwolińska
anna.zwolinska@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 1

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Danka

Gratuluję nie tylko zwycięstwa ale i pracy nad sobą! Talent to jedno ale wytrwałość i poświęcenie to ciężka praca. Zazdroszczę tym bardziej, że sportu uprawiam amatorsko i nie raz szukam sobie wymówek żeby się nie ruszyć.