11° Poniedziałek
24 Kwietnia

Wt

Śr

Czw

Pią

Sob

Nie
Maciej Bochnowski

Muszą mieć się na baczności

Znicz Basket Pruszków stąpa po cienkim lodzie. W związku ze słabymi występami w I lidze drużynie zajrzało
w oczy widmo walki o utrzymanie. Czy koszykarze z Pruszkowa uciekną spod topora?

Znicz Basket utrzymuje się na wodach I ligi, ale pociski „wystrzelone” przez GKS Tychy (68:79) i Zetkamę Doral Nysa Kłodzko (62:89) sprawiły, że pruszkowski statek się przechylił. Zespół Zapałowskiego zajmuje 11. miejsce w tabeli z dorobkiem 30 punktów i tylko trzy oczka dzielą go od strefy spadkowej. – Moje oczekiwania względem gry drużyny są zupełnie inne. Nie jestem zadowolony z osiąganych wyników. Mamy dobre momenty, a za chwilę sytuacja diametralnie się zmienia i gramy źle. Przywykłem, że przez cały sezon mamy sinusoidę. Po wygranym meczu, odnotowujemy wpadkę i tak cały czas – analizuje Marek Zapałowski, trener Znicza Basket.

W tym roku pruszkowianie odnieśli dwa zwycięstwa i ponieśli sześć porażek. Wydawało się, że impulsem do zmian na lepsze będzie wygrana z GTK Gliwice (74:72). Pruszkowscy koszykarze dosłownie wyszarpali zwycięstwo, ale nadzieja trwała krótko. – W spotkaniu z GTK Gliwice, choć wynik był niewiadomą do końca, byłem zadowolony z postawy swojej drużyny. Wygraliśmy, co bardzo cieszy, ale trzeba zwrócić uwagę na aspekt walki. Zawodnicy ciężko pracowali w obronie, grali rozważnie w ataku. Miałem nadzieję, że to będzie moment przełamania, niestety... myliłem się. W kolejnym spotkaniu drużyna GKS Tychy zagrała skutecznie i wygrała swoim doświadczeniem – przedstawia szkoleniowiec.

Znicz Basket znajduje się nad przepaścią, wygrał 8 z 22 spotkań. Jeden zły ruch może być krokiem do tragedii, o której nie chcą w Pruszkowie myśleć. Ale co mają powiedzieć kibice po ostatnim meczu? W 22. kolejce (11 luty) Znicz Basket przegrał w Kłodzku z czerwoną latarnią I ligi, Zetkamą Doral Nysa blisko 30 punktami! W ostatniej odsłonie Pruszków trafił tylko trzy rzuty, ale dopiero po ponad siedmiu minutach! Powodów do optymizmu trudno szukać, ale nadzieja umiera ostatnia. – Wierzę jednak, że będzie lepiej. Mam w głowie różne warianty, które chcę zastosować z nadzieją na osiągnięcie dobrych wyników – zaznacza Zapałowski.

Pierwsza ósemka, czyli faza play-off wydaje się obecnie nierealna. Do końca fazy zasadniczej pozostało osiem spotkań, w których Znicz Basket będzie szukał punktów za wszelką cenę. O co gra zespół? Zapałowski: – Naszym obecnym celem jest bezpieczne utrzymanie, czyli uplasowanie się w tabeli na miejscach 9-10.

Najbliższy mecz (18 luty, godz. 18.00) Znicz Basket rozegra w Krakowie, gdzie zmierzy się z AZS AGH. Ekipa Wojciecha Bychawskiego traci do Pruszkowa trzy punkty i rozegrała dwa mecze mniej. – Nie skupiamy się na rywalu. Myślimy o sobie i nad tym, żeby poprawić elementy, które szwankują. To krok w dobrą stronę – mówi z nadzieją Zapałowski.


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 0

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy - dodaj swój komentarz