20° Środa
24 Maja

Śr





Znicz Pruszków

Misztal: Byliśmy w głębokim dołku

Piotr Misztal strzeże dostępu do bramki Znicza Pruszków. Golkiper wierzy, że wiosną żółto-czerwonym uda się wydostać ze strefy spadkowej i utrzymać w I lidze.

Rundę jesienną zakończyliście porażką u siebie z Wigrami Suwałki (4:5). Plecy bolały?

Gdyby nie ta ostatnia bramka, ból byłby mniej odczuwalny. W przypadku remisu nastrój jest zupełnie inny, z Wigrami nie udało się wywalczyć punktów. Strata bramki w 93. minucie jest niezwykle bolesna. To, co los dał nam w Bytowie, odebrał nam w przypadku meczu z Wigrami. Z Bytovią strzeliliśmy bramkę w ostatnich minutach. Można powiedzieć, że oba starcia mogły się zakończyć się podziałem punktów. Mielibyśmy na koncie dwa oczka, jednak zwycięstwo w Bytowie daleko nam trzy. Wychodzi na to, że jesteśmy na plus.

Mimo porażki, mieliście udaną końcówkę rundy. We wcześniejszych spotkaniach zanotowaliście trzy zwycięstwa. Gdyby nie słaby początek sezonu, wasza sytuacja w tabeli (16. miejsce) wyglądałaby lepiej.

Byliśmy w głębokim dołku. Mimo to, udało się zmniejszyć dystans do bezpiecznego miejsca (15 – przyp. red.). Gdyby doszło do meczu z Olimpią Grudziądz, który został przełożony na wiosnę, mogliśmy wyjść ze strefy spadkowej. Sądzę, że możemy z optymizmem przygotowywać się do rundy wiosennej.

Znicz może cieszyć się,  że ma Piotra Misztala w bramce. Potrafisz „uratować” mecz.

Trzeba pamiętać, że jesienią nie ustrzegłem się błędów. Na początku sezonu wszystkim przydarzały się wpadki. Mam świadomość, że w kilku przypadkach pomogłem zespołowi wywalczyć korzystny rezultat, ale z czasem wszyscy zaczęliśmy grać lepiej. Zdobywaliśmy kolejne punkty i udało się uciec z ostatniego miejsca w tabeli. Duża rolą odegrała również nasza postawa w defensywie i to, że potrafiliśmy zagrać na „zero” z tyłu.

Cel na wiosnę jest oczywisty. Trzeba szybko wydostać się ze strefy spadkowej.

Od początku sezonu plan jest oczywisty. Jako beniaminek myślimy o utrzymaniu. Liczyliśmy, że uda się dobrze zacząć, co pozwoli walczyć o lepsze lokaty. Początek sezonu nam nie wyszedł, wszyscy nas skreślili. Nie poddaliśmy się i nadal walczymy. Chcemy dla siebie „wyciągnąć” tę ligę i zostać w gronie I-ligowców.

W trakcie rundy doszło do zmiany na stanowisku szkoleniowca. Duet Ariel Jakubowski-Andrzej Prawda został zastąpiony przez Dariusza Kubickiego. Czy to była recepta na całe zło?

To nie było tak, że trenerzy  ponosili winę za naszą słabą postawę. Cały zespół nie funkcjonował, tak jak powinien. Przyszedł trener Kubicki, który większość meczów obserwował z boku. Zaczął pracę ze swoimi przemyśleniami, poukładał to, co nie działało i zaczęliśmy punktować. Dopisywało nam również szczęście, ale ono też jest potrzebne.

Olimpia Warszawa, Korona Kielce, Naprzód Jędrzejów, GLKS Nadarzyn, GKS Tychy, Nadwiślan Góra i teraz Znicz Pruszków. Jesteś zadowolony z przebiegu swojej kariery?

Moja przygoda z piłką ma wzloty i upadki. Cały czas udaje mi się utrzymywać na szczeblu centralnym, gdzie rozegrałem blisko 200 meczów. Każdy piłkarz ma ambicje, aby grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Trzeba zrobić wszystko, żeby utrzymać Znicz Pruszków w I lidze i prezentować się jak najlepiej.

W barwach Korony Kielce zagrałeś jeden mecz w ekstraklasie. O miejsce w składzie rywalizowałeś z obecnym bramkarzem Legii Warszawa Radosławem Cierzniakiem i doświadczonym Maciejem Mielcarzem.

W tamtym czasie (2007 rok – przyp. red.) Korona miała dobrą drużynę. Wchodziłem do zespołu, byłem trzecim bramkarzem. Ciężko pracowałem na ten występ. Kontuzja jednego bramkarza, problemy drugiego sprawiły, że zagrałem w meczu ekstraklasy. Mimo to, nie uważam pobytu w Kielcach za najlepszy okres w swojej karierze.

Twój brat również jest bramkarzem, obecnie gra w Pogoni Siedlce. Dlaczego Rafał jest lepszy?

Rafał dobrze gram nogami. W meczu z Siedlcami widzieliśmy, że potrafi to robić lepiej niż zawodnicy z bloku defensywnego. On ma swoje zalety, a ja swoje. Na pewno jestem sprawniejszy, bo zawsze tak było. Myślę, że każdy z nas może wyciągnąć coś na plus dla siebie.

Nie tylko grasz, ale i trenujesz młodzież. Jak czujesz się w roli trenera?

To super doświadczenie. Przychodzą takie chwile w życiu piłkarza, że trzeba zastanowić się, co robić po zakończeniu kariery. Na tę chwilę upatrzyłem sobie szkolenie młodzieży i zdobywam kolejne doświadczenia na tym polu. Nie wiem też, czy będzie to moje główne zajęcie do końca życia, ale obecnie spełniam się w nim. Lubię patrzeć jak moi podopieczni robią postępy.

Piłka nożna kojarzy się z luksusem i ogromnymi pieniędzmi. Dla młodych zawodników takie podejście może być zgubne. O czym powinni pamiętać rozpoczynając przygodę z piłką?

Przede wszystkim praca, praca i jeszcze raz praca. Dużo zawodników zbyt wcześnie zaczyna zarabiać ogromne pieniądze i wariuje. Ważne, żeby w klubie były osoby, które wytłumaczą w jaki sposób poradzić sobie z szybko zmieniającą się sytuacją. Grałem w kadrach młodzieżowych, po kilku latach na wysokim poziomie występuje może trzech zawodników, choć wielu miało potencjał. Nie jestem też taki stary, żeby wszyscy pokończyli kariery. Obecnie jedna akademia wyrasta na drugiej, wszędzie jest po kilkuset piłkarzy, jednak tylko kilku będzie grało na wysokim poziomie. Najważniejsze są ciężka praca oraz głowa. Te elementy pozwalają utrzymać się na szczycie, a warto zauważyć, że konkurencja w piłce nożnej jest ogromna.

Rozmawiał: Jakub Małkiński


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 2

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

Brawo. Wreszcie. Może to zapoczątkuje serie wywiadów z innymi zawodnikami, sztabem trenerskim i zarządem.

Gość

a ja powiedziałbym bez kozery "w czarnej du.pie"