12° Poniedziałek
23 Października

Wt

Śr




itv nadarzyn

Leśniewicz: Spełniłam swoje marzenia

Rozmowa z wybitną siatkarką Dominiką Leśniewicz, mistrzynią Europy z 2003 roku, medalistką mistrzostw Polski, która obecnie pracuje w klubie GLKS Nadarzyn.

Z czym kojarzy się pani Turcja?

Ze smakiem złota, czyli zdobyciem przez reprezentację siatkarek historycznego mistrzostwa Europy w 2003 roku.

Na zawsze zapisała się pani w historii polskiej siatkówki. Jakie to uczucie?

Fantastyczne! Każdy ma jakieś marzenia i cele, które chce zrealizować. Z całych sił dąży do ich spełnienia. Cel jest marzeniem z datą realizacji. Cieszę się, że udało mi się spełnić moje sportowe marzenia.

Od sukcesu kadry, w której pani występowała minęło prawie 14 lat. Kobieca siatkówka znajduje się w trudnej sytuacji. Czy dobre czasy odeszły w zapomnienie?

Mam nadzieję, że nastąpi jeszcze połączenie młodości z doświadczeniem, bo my taki zespół stworzyłyśmy. Potrzebny jest trener, który wszystko dobrze poprowadzi i ułoży. Może nie jest teraz najlepiej, ale szkoleniowcy dążą do tego, żeby siatkówka stanęła na nogi i wszystko wróciło do normy. Tworzą się Siatkarskie Ośrodki Szkolne m.in. w Nadarzynie, ale i w wielu innych miastach Polski. Dzięki temu jest możliwe wyłanianie najlepszych zawodniczek, które w przyszłości mogą stanowić o sile reprezentacji. Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało.

Młode adeptki z Nadarzyna ciężko trenują pod pani okiem. Z tej mąki będzie chleb?

Miejmy nadzieję, że tak będzie. Narybku mamy bardzo dużo. Są cztery grupy akademii i około 100 trenujących. Będziemy zadowoleni, jeżeli jedna lub kilka z nich zagra w przyszłości na wysokim poziomie. Chodzi o to, żeby poświęcić się do końca, czerpać z tego radość i spędzić życie z siatkówką. Mogę o tym powiedzieć na podstawie własnego doświadczenia. Na początku mojej kariery siatkówka była moim hobby, później stała się z pracą, z czego niezwykle się cieszę. Sport dał mi możliwość poznania wielu krajów, wspaniałych ludzi, trenerów. Bez siatkówki nie mogłabym zdobyć takiego doświadczenia.

„Na plaży fajnie jest”. Pani doskonale o tym wie. Potwierdzają to sukcesy odniesione przez panią w latach 1998-2000 w mistrzostwach Polski w siatkówce plażowej.

Na plaży jest bardzo fajnie. Plażówkę traktowałam jako formę przygotowań do sezonu. W trakcie rozgrywek czułam się świetnie na parkiecie, byłam szybsza w obronie. Zdobyłam dwa mistrzostwa Polski i Puchar Polski, ale wtedy nie było takich możliwości jak obecnie. Gdyby siatkówka plażowa wcześniej się rozwinęła, regularnie występowałabym na piasku.


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 0

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy - dodaj swój komentarz