20° Środa
18 Października

Czw

Pią

Sob

Nie

Pon

Wt
krzysztofgolonka.pl

Golonka: Chciałbym przybić „pionę” z Ronaldinho

Krzysztof Golonka odwiedził Grodzisk Mazowiecki, gdzie uczył najmłodszych trików piłkarskich. Mistrz świata znalazł również chwilę dla WPR24.pl i chętnie opowiadał o swojej przygodzie z freestyle'm, a także o Ronaldinho i Euro 2012.

Każdy może zostać takim magikiem jak ty?

– Myślę, że każdy, a takim jak inni, czyli dużo lepsi również, ale trzeba nieco więcej poćwiczyć. Należy spełniać swoje marzenia. Każdy może założyć sobie, że nauczy się konkretnego triku. Za 10 czy 15 lat może opanować go do perfekcji i grać w najwyższych klasach rozgrywkowych jak np. Robert Lewandowski.

Cierpliwość i wytrwałość to chyba podstawowe cechy potrzebne podczas nauki sztuczek piłkarskich.

– Tak. Chociaż przyznam, że w moim przypadku nigdy nie traktowałem tego jako pracy i mozolnego obowiązku. Przede wszystkim to pasja. Każda chwila spędzona z piłką, kiedy jeszcze grałem w Harcie Tęgoborze czy Sandecji Nowy Sącz, a potem podczas nauki trików zawsze dawała mi przyjemność. Jeśli coś mi nie wychodziło, nie rozkładałem tego na czynniki pierwsze. Próbowałem dalej, żeby szybko opanować dany trik. Po kilku latach stało się to moją pracą.

Można powiedzieć, że jesteś ambasadorem freestyle'u w Polsce. Gdyby nie program „Mam talent”, nadal dla wielu osób triki piłkarskie byłyby czymś abstrakcyjnym.

– Staram się opowiadać na temat freestyle'u i trików piłkarskich. Może w tej chwili bardziej nawet o piłce nożnej. Teraz kanał TRENUJzKRZYCHEM skupia się głównie na zwodach piłkarskich i rzeczach, które wpływają na technikę. Freestyle nadal jest nieodłączną częścią tej całości. Z niego się wywodzę. Freestyle dociągnął mnie tu, gdzie jestem.

Polska jest niezwykle mocna na płaszczyźnie freestyle'u na arenie międzynarodowej. Sam również możesz pochwalić się tytułem mistrza świata.

– Wygrałem mistrzostwa świata w trikach piłkarskich w konkurencji routine w 2011 roku. Poziom cały czas rośnie. Polska ma 3-4 zawodników, którzy są na absolutnym szczycie. Wielu ludzi inspiruje się ich zagraniami, inspiruje się nimi, a później rywalizują z nimi. 

Miałeś okazję tworzyć niesamowite widowisko, które w 2012 roku rozegrało się na boiskach Polski i Ukrainy. Jak to jest wystąpić na EURO? 

– A fajnie (śmiech). Było to niesamowite, bo nie spodziewałem się zaczynając swoją przygodę z trikami, że dostąpię zaszczytu zaprezentowania swoich umiejętności na stadionie, na którym zawsze chciałem wystąpić. Marzyłem zawsze, żeby zaprezentować wśród najlepszych zawodników. Potem okazało się, że nie zagrałem, ale byłem bardzo blisko nich i wystąpiłem w tym miejscu. Jeżeli chodzi o moją karierę jako futbol freestylera, występ na EURO 2012 to największe docenienie.

Ronaldinho uczył się trików piłkarskich razem z... psem. Robił wszystko, żeby zwierzak nie przegryzł mu piłki. Robert Lewandowski również zaczynał na podwórku. Słupkami były drzewa, brakowało poprzeczki. Wielu wielkich piłkarzy zaczynało w skromnych warunkach. Jak wyglądały początki twojej futbolowej przygody?

– Zawstydziłeś mnie porównaniem do piłkarskich tuzów. Nie miałem psa (śmiech). Ćwiczyłem przed garażem. Miałem miejsce wyłożone betonem, potem rodzice ułożyli kostkę i tam zdzierałem wszystkie buty. Wszystko zaczęło się w mojej małej wiosce Tęgoborze, z której pochodzę. Wydaje mi się, że wszystko to, co osiągnął Robert Lewandowski i inni wielcy piłkarze zaczyna się w głowie. Niezależnie skąd pochodzi, gdzie obecnie się znajduje głęboko wierzy, że za kilka lat osiągnięcie pewnego poziomu nie jest dla niego przeszkodą.

W głównej mierze inspiracje do doskonalenia swoich umiejętności czerpałeś od szablozębnego artysty z Brazylii, czyli Ronaldinho.

– Wydałem książkę „Trenuj z Krzychem”, która jest takim hołdem dla niego, bo ponad 30-40 proc. ruchów, trików, zwodów było zaciągniętych właśnie od Ronaldinho. Mam nadzieję, że będę miał kiedyś okazję przybić z nim przysłowiową „pionę”. 

Dla wielu jesteś ogromnym autorytetem, twój kanał śledzą tysiące miłośników futbolu. Czy czujesz się ich mentorem?

– Nie czuję się mentorem. Cieszę się, że ludzie mnie oglądają i to jest dla mnie ważne. Podejście dzieci i młodzieży do mojej osoby cieszy, ale nie chcę tego porównywać w ten sposób.


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 2

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

pio

Czy każdy cyrkowiec to sportowiec?

olo

Teraz możesz przybić piątkę z korniszonem i setuchną